Lwów – czyli taki Kraków, tylko nie do końca

Ukraińcy nie potrafią parzyć herbaty. Przynajmniej ci pracujący w tych lokalach, w których byłem w czasie wyjazdu, a podobno byliśmy w tych najbardziej wartych odwiedzenia. Nie narzekam, bo poza tym te knajpy były naprawdę świetne, klimatyczne i z dobrym jedzeniem. Tak czy siak przez to pijałem kawę. Wypiłem we Lwowie najwięcej kawy w życiu, bo około sześciu porcji. Swoją drogą najlepsza okazała się kawa mrożona w lokalu Urban Coffee (czy jakoś tak), czyli jakiejś sieciówce, której w Polsce nie widziałem, ale może dlatego, że nie szukałem.

Read more „Lwów – czyli taki Kraków, tylko nie do końca”