Gender, płeć, wiek i żołądek

Dlaczego istnieje płeć kulturowa? Jeżeli istnieje to czy istnieje kulturowy układ pokarmowy? A kulturowy wiek?

Zadano mi ostatnio takie pytania i nie dano na nie odpowiedzieć. Muszę jednak przyznać, że nie wiem czy potrafiłbym wtedy udzielić satysfakcjonującej odpowiedzi. Na szczęście sprawę przemyślałem i odpowiedź mam.

Na początek musimy oczywiście poczynić rozróżnienie na płeć biologiczną i płeć kulturową. Po angielsku jest łatwiej, bo tam na pierwsze z nich mówimy 'sex' a na drugie 'gender', jednak piszę po polsku, więc nie będę sobie ułatwiał pracy stosując angielskie odpowiedniki.

Płeć biologiczna

Płeć biologiczna najprościej ujmując zależy od genów. Jak masz chromosomy XX toś baba, a jak masz chromosomy XY toś facet. I tu się zaczyna pierwszy problem, bo czasami zdarza się tak, że genotyp nie wygląda tak jak by wszyscy chcieli i zdarzają się ludzie – normalnie funkcjonujący w społeczeństwie – którzy mają  w chromosomach namieszane. I tak ktoś może mieć samo Y, samo X, XXY, XXX albo jeszcze inne mieszanki, z których każda ma nazwę i jest gruntownie przebadana. W przypisach wrzucę dwa linki do artykułów na Wikipedii, gdzie możecie zacząć szukać informacji o tych przypadkach.

Już na tym przypadku widać, że sprawa nie jest taka prosta. Czasami nawet płeć biologiczną ciężko jest określić. Do tego dochodzi jeszcze cała chemia mózgu, hormony i wiele innych rzeczy, o których też nie chcę dzisiaj pisać – trzeba po prostu pamiętać, że też się liczą. I to bardzo, bo to głównie te chemikalia określają to jacy jesteśmy.

Płeć kulturowa

Płeć kulturowa dotyczy z kolei nie tego jak zdeterminowała nas Matka Natura, lecz jak zdeterminowało nas społeczeństwo (czyli kultura). Jeżeli wszyscy Ci mówią, że ten garnitur świetnie na Tobie leży, ale każde ubranie przez Ciebie szpilek to już wariactwo, albo przynajmniej prowokacja – to jesteś mężczyzną. Kiedy normą jest dla Ciebie, że ubierzesz sukienkę, nikt się nie zdziwi jak się pomalujesz, ale już dziwnie dla innych wyglądasz z grubym czarnym portfelem, a jak ubierzesz broguesy to ludzie patrzą na Ciebie jakby oczekiwali żartu – to jesteś kobietą.

Tłumacząc trochę te obrazowe przykłady – społeczeństwo wymaga na nas konkretnych rzeczy, na przykład ubioru, zachowania, postaw, języka, w zależności od tego jak nas postrzega. I to jest właśnie płeć kulturowa. Dlaczego w ogóle poruszam ten temat?

Płeć biologiczna ma powód.

Płeć kulturowa nie ma powodu.

Istnieją niezależnie od ludzkiej woli powody, przez które biologiczni mężczyźni mają najczęściej grubszy głos i szersze ramiona niż biologiczne kobiety. Istnieją niezależne od ludzkiej woli powody, przez które biologiczne kobiety są średnio niższe i mają mniejsze dłonie niż biologiczni mężczyźni.

Nie ma niezależnych od ludzkiejwoli powodów, przez które kulturowy mężczyzna ma nosić krawat, garnitur i czarną torbę, a kulturowa kobieta malować się (i to jeszcze w określony sposób, bo nie może sobie namalować kotka na czole), chodzić w sukienkach i pachnieć jak letnia orchidea.

Wszystkie ograniczenia w stylu 'mężczyzna (nie) powinien' albo 'kobieta (nie) powinna', które dotyczą sfery kultury są ograniczeniami, które nakładają ludzie na samych siebie nawzajem. Tymczasem nie ma ku temu żadnego logicznego, obiektywnie obowiązującego powodu.

I tak – możesz powiedzieć drogi czytelniku, że większość kobiet lubi się malować, jest bardziej empatyczna i dobrze się czuje w sukienkach, a większość facetów lubi mieć krótkie włosy, nosić grube spodnie i źle by się czuła mając na twarzy szminkę i podkład. Jednakże nie ma żadnego powodu, żeby ta część populacji, która akurat tego nie lubi była wyśmiewana, wyszydzana, czy nazywana 'tą inną', a już na pewno nie 'tą gorszą'.

Jest jeszcze jeden powód przez który faceci nie noszą sukienek. Między kobietą a mężczyzną istnieją różnice w budowie (płeć biologiczna), przez które facet, który założy damską sukienkę wygląda w niej źle. Nie szyje się sukienek na facetów. Znaczy szyje się, ale mogą je nosić tylko osoby duchowne w konkretnych okolicznościach, inaczej 'och, jak można!'. A kilt, o którym być może czytelniku pomyślałeś to spódnica. I tak, jest świetnym przykładem na to, że ubiór jest determinowany TYLKO przez względy kulturowe (oraz klimatyczne, ale tam gdzie mężczyźni noszą garnitury kobiety też by mogły).

Uważam, że nie tyle 'każdy powinien móc sam określić swoją płeć kulturową' co wręcz określenie 'płeć' powinno dotyczyć jedynie płci biologicznej, a sposób wyrażania siebie w społeczeństwie powinien być całkowicie indywidualny, nie narzucony przez żadne standardy w stylu 'mężczyzna' czy 'kobieta'. W końcu ubrania 'unisex' nas już w ogóle nie dziwią, prawda?

Wiek i jedzenie

Odpowiadając na pytania z początku – o kulturowy wiek oraz układ pokarmowy.

Na tej samej zasadzie jak niepłakanie na filmach o zwierzętach, ubieranie sukienek czy samotne zarabianie na utrzymanie rodziny są, chcąc nie chcąc, częścią naszej kultury tak samo jedzenie pierogów ruskich, picie piwa oraz dosypywanie cukru do herbaty też są częścią naszej kultury.

Gdybyśmy zobaczyli jak na korytarzu na studiach kolega wyciąga pudełko z pieczoną szarańczą część z nas dostałaby mdłości, a już na pewno mało kto poprosiłby o kawałek na spróbowanie. Tymczasem świetnie zdajemy sobie sprawę, że gdzieś tam na świecie ludzie jadają takie rzeczy codziennie i dla nich to norma. Śmiało mogę powiedzieć, że jeżeli ktoś całe życie jada typowo chińskie rzeczy przyrządzone w typowo chiński sposób to jego względem smaku jest kulturowo chińczykiem. A jednocześnie kiedy spotkamy kogoś takiego to reakcje społeczne nie są tak wzburzone jak przy spotkaniu biologicznego mężczyzny, którego 'smak modowy' jest taki jak 'kulturowej kobiety'. Ciekawe co by było jakby ktoś na poważnie i na co dzień zaczął się ubierać w stroje tradycyjnie hinduskie?

Z wiekiem kulturowym już jest dużo ciężej. Tutaj bardzo istotne jest dojrzewanie i to jak ktoś sam o sobie może decydować. Zajmijmy się tematem bardziej ogólnie. Każdy wiek ma pewne biologiczne właściwości i swoje kulturowe wyobrażenie. I znowu – jest powód, żeby ktoś w wieku 20 lat radził sobie na bieżni lepiej niż ktoś inny w wieku 85 lat (chociaż znowu – nie zawsze) i nie ma żadnego powodu, żeby mając 20 lat ubierać się inaczej niż mając 45 albo 85 lat. Jedyny powód, który skłania nas do innego ubioru w różnym wieku to po raz kolejny to 'co ludzie powiedzą'. Uczepiłem się tego ubioru, bo jest najbardziej obrazowy, ale tak samo 18-latka może się cieszyć z tego, że jej goście wezmą kolejną dokładkę jak 60-latek może lubić grać w gry komputerowe. I pewnie za 40 lat 60-latkowie będą to robić lepiej niż niejeden młody, bo 40 lat wstecz od czasów obednych po prostu nie było dostępnych gier.

Stereotypy

Specjalnie czekałem z tym słowem do teraz. Ale tak – wszystkie te wyobrażenia o tym jak powinien się zachowywać ktoś takiej a takiej płci kulturowej, co jest normalne do jedzenia przez mieszkańca środkowej europy i jak powinien się zachowywać ktoś w określonym wieku – to wszystko są stereotypy.

Zdajemy sobie sprawę, nawet w szkole tego uczą, że stereotypy generalnie nie są okej. Stereotyp głupiego murzyna, albo chciwego Żyda jest krzywdzący i nie ma nic wspólnego z prawdą. A jeśli coś nie ma nic wspólnego z prawdą, a my w to wierzymy to najzwyczajniej w świecie utrudnia nam życie. Większość stereotypów jest po prostu zła i my to wiemy. Jednak czasami mamy problem z rozpoznaniem stereotypu.

Jasnym jest już dzisiaj, że zbiorowe określenia dotyczące rasy ludzkiej1 albo narodowości są po prostu nieprawdziwe. Już powoli do dyskursu przebija się też, że stereotypy dotyczące niektórych cech płci (np. facet to ten silniejszy) też są nieprawdziwe. Teraz czas na zrozumienie, że pogląd 'facet się nie maluje' albo 'kobieta ma być delikatna' to też są stereotypy.

Podsumowuję uderzającą hiperbolą. Jeżeli nie dziwi Cię kobieta w spodniach to już jesteś na drodze do wyparcia z kultury stereotypów nakazujących komuś jaki ma mieć styl.

P.S. To proste, wystarczy mieć w dupie co inni robią ze swoim życiem, dopóki kogoś nie krzywdzą.

P.S.2. Wiem, że mój ubiór jest słabym przykładem przełamywania kulturowego tabu. Niemniej cieszę się, że jestem dowodem na to, ze istnieją osoby, które rozumieją problem mimo, że nie dotyka ich personalnie. Inaczej – myślę, że w konserwatywnym społeczeństwie byłbym postrzegany za tego 'normalnego', a i tak wolałbym żyć w społeczeństwie liberalnym. Tyle o mnie


Na zdjęciu kwiaty bzu z tegorocznej wiosny.

Obiecane linki do artykułów o przypadkach XXY albo XYY

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Klinefeltera

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_XYY

1 Z rasą ludzką też nie jest tak prosto. Temat poruszam tutaj: http://wojciechdabek.pl/2018/02/10/zgadzam-sie-z-rasistami/

Comments

(2 Comments)

  • Jakub Tustanowski

    "stereotypy generalnie nie są okej" – i tak i nie. Choć oczywiście gro stereotypów jest krzywdzących, to jednak umożliwiają nam one egzystencje w społeczeństwie, w którym siłą rzeczy – choćby ze względu ilość poznawanych osób – nie jesteśmy w stanie każdego dobrze poznać. 

    I tak stereotyp żebrzącego bądź oszukującego Roma może być krzywdzący dla młodego, ambitnego chłopaka po studiach, jednak obroni nas przed kupowaniem od Cyganki "oryginalnych najek" czy "prawdziwego rolexa".

    Dwa razy pomyślimy wchodząc w ciemną alejkę  pełną młodych ludzi ubranych w odzież sportową, choć może żaden z nich nie jest agresywnym dresem.

     

    Podobnie jest ze stereotypami dotyczącymi płci i orientacji – obcisła, różowa bluzka sugeruje nam, że dany mężczyzna może być homoseksualistą, choć oczywiście może po prostu uwielbiać róż i ma do tego pełne prawo.

    Dążę do tego, że kulturowe stereotypy są nam potrzebne i to o co powinniśmy walczyć, to traktowanie ich z odpowiednim zrozumieniem. Zrozumieniem za równo ze strony oceniających, którzy będą świadomi tego, że ich obserwacje mogą nie prowadzić do nasuwających się wniosków, jak i ocenianych, którzy będą wyrozumiali dla tych, którzy dokonają niesłusznych założeń.

    Nie bronię oczywistych przypadków chamstwa czy szkodliwego podejścia, a "chciwy Żyd" czy "głupi murzyn" są dla mnie przejawami ignorancji bardziej niż stereotypu. Nie jesteśmy jednak w stanie uciec od pewnych założeń – dla mnie Włoch dalej pozostanie głośny i gorącokrwisty – nie dlatego, że są to cechy każdego z nich, ale dlatego, że wiem, że powinienem spodziewać się określonych reakcji i brać je pod uwagę przy swoich czynach.

    • Wojciech Dabek

      Zgadzam się, wiele ze stereotypów może ułatwić życie. Niemniej wydaje mi się, że większość żywo funkcjonujących stereotypów jest godna potępienia, nie gloryfikacji. To temat już na całkiem inny wpis, dlatego pozwoliłem sobie tak skrótowo potraktować temat.

  • Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *