Tiě Guān Yīn – oolong prosto z Chin

Tie Guan Yin (TieGuanYing) to średnio-oksydowany oolong, jedna z 10 Wielkich Herbat Chińskich, nazywana Żelazną Boginią Miłosierdzia w związku z krążącą na około niej legendą.

Zupełnie przypadkiem udało mi się dostać paczkę herbaty Tie Guan Yin prosto z Chin! To znaczy paczkę herbaty, która była przeznaczona na wewnętrzny rynek, a potem została kupiona bezpośrednio w Chinach. Na całym opakowaniu jest tylko kilka znaków alfabetu łacińskiego co daje niepowtarzalny klimat! Warto dodać, że chińczycy najlepszą herbatę zostawiają właśnie na rynek wewnętrzny.

Pierwsze na co zwróciłem uwagę po oglądnięciu zamkniętej jeszcze paczki herbaty to jej rozmiar – 100 g herbaty rzadko jest tak małe. Liście Tie Guan Yin są bardzo mocno poskręcane, stąd da się ją bez szkody dla jakości "upchnąć" w tak małej objętości.

Po otwarciu paczki zostałem zaatakowany przez falę mocnego zapachu oolonga. Wciąż szukam dobrego opisu dla tego zapachu. Zdaję sobie sprawę, że dla części z Was określenie 'mocny oolong' nie jest wystarczająco jasne, ale jest moje najsilniejsze skojarzenie. Na pewno nie jest to zapach, który znamy dzięki piciu czarnej albo zielonej herbaty. Ten jest mocny, trochę szorstki ale w przyjemny sposób, trochę jak język kota.

Parzyć Tie Guan Yin można na kilka różnych sposobów. Nie będę się wypowiadał o stylu Gong Fu, bo na ten temat nic nie wiem, ale parzenie zwykłe przeprowadziłem przed chwilą (bo pisząc ten tekst rozkoszuję się ciepłą herbatą) w następujący sposób. Nasypałem do zimnego czajnika 6,4 g herbaty, wizualnie wyszło jej bardzo mało co ma związek z poskręcaniem liści, o którym pisałem. Następnie zalałem całość wodą o temp. 90 stopni i od razu zlałem całość do kubka, zostawiając lekko namoczone liście w czajniku. Krótko mówiąc przepłukałem liście i ogrzałem czajnik na raz. Zawartość kubka została wylana, a do czajnika wlałem kolejną porcję wody o temperaturze 90 stopni. Tym razem parzenie trwało około 50 s plus dodatkowe 25 s na zlanie naparu z czajnika do kubka.

Smak podobnie do zapachu – ciężko mi porównać z czymś innym niż inne oolongi. Tie Guan Yin, którą piłem w Czarce była dużo delikatniejsza, czułem tam kwiaty i trochę owoców, nie atakowała mnie. Ta, którą dostałem z Chin jakby chce być głównym smakiem w ustach. Rozlewa się po nich całych i od razu przejmuje całą uwagę. Aftertaste jest lekko ściągający, pozostaje jak delikatniejsze echo głównego smaku, przywołuje wspomnienie tego, co właśnie minęło. Pomimo parzenia w 90 stopniach mam wrażenie, że ogrzewa usta mocniej i na dłużej niż parzone wrzątkiem czarne herbaty.

Napar Tie Guan Yin jest mocno żółty, nawet można powiedzieć, że zahacza o pomarańczowy. Jest też w pełni przejrzysty, widać dno kubka, na którym znajduje się trochę drobnego pyłu z liści. Owy pył jest normalną rzeczą przy oolongach, bo sporo powstaje w procesie produkcji, który polega między innymi na podrzucaniu liści herbaty w wiklinowych koszach tak, aby ich brzegi się obtarły i zaczął się pierwszy proces wstępnej oksydacji. Niemniej myślałem, że po płukaniu herbaty będzie mniej pyłu.

Legenda o powstaniu Tie Guan Yin opowiada o ubogim rolniku imieniem Pan Wei, który chodząc jak co dzień na swoje oddalone od domu pole ryżu trafił raz wśród chaszczy na opuszczoną świątynię bogini Guanyin. Zasmuciło go to co widział i zaczął co najmniej raz w miesiącu chodzić do opuszczonej świątyni i sprzątać w niej. Usunął wrastające krzaki, wymiótł śmieci, naprawił co umiał, wyczyścił co mógł. Po kilku miesiącach ciężkiej pracy zasnął na chwilę na progu świątyni. Przyśniła mu się wtedy sama bogini Guanyin, która nakazała mu iść za świątynię do znajdującej się tam ukrytej jaskini, gdzie znaleźć miał nagrodę za swoje dobre uczynki. Po przebudzeni Pan Wei udał się do owej wspomnianej jaskini i znalazł w niej mały krzaczek herbaciany. Ubogi rolnik podzielił się odrostami znalezionej rośliny z resztą mieszkańców swojej wioski i od tamtej pory ani on, ani jego sąsiedzi nie byli już ubodzy.

Tie Guan Yin tradycyjnie pochodzi z prowincji Fújiàn Shěng, która znajduje się nad morzem, najbliżej Tajwanu ze wszystkich prowincji Chińskich. Link do mapy Google prowincji Fujian.


Na zdjęciach widnieje opisywana herbata. Źle wybrałem miejsce do robienia tych zdjęć, bo mój aparat był ustawiony na najciemniejsze możliwe parametry, a i tak część z nich jest zbyt jasna. Jeśli ktoś potrafi odczytać opis z paczki to zachęcam!

Comments

(0 Comments)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *