GMO – komu to jest na rękę?

Genetically Modified Organism – organizm którego genom został zmieniony metodami inżynierii genetycznej w celu uzyskania nowych cech fizjologicznych (lub zmiany istniejących).

Tak bohatera dzisiejszego wpisu przedstawia jego definicja. Bardziej potocznie GMO to coś żywego, czego genom zostały zmienione w laboratorium, w celu osiągnięcia konkretnych efektów. Efekty te mogą być różne – inny kolor, odporność na konkretną chorobę, zwiększona odporność na konkretne szkodniki, większy rozmiar, inny smak, niższa minimalna temperatura w jakiej może żyć dana roślina i wiele więcej. Właściwie ile tylko da się wymyślić.

W tym wpisie postaram się przybliżyć znaczenie terminu GMO, opowiem o różnych przypadkach stosowania modyfikacji genowych w przypadku żywności oraz poruszę temat strachu przed GMO. Na sam koniec wkleję kilka linków do źródeł, które rozszerzą temat.

Modyfikacja genów

Mówi się, że człowiek manipuluje genami od tysiącleci – wszak czym innym niż wpływaniem na genom roślin i zwierząt jest hodowla? Hodowca wybiera spośród swoich roślin i zwierząt te, które posiadają najwięcej pożądanych przez niego cech i umożliwia im rozmnożenie się. Geny przekazane, wzrasta szansa, że dzieci wybranych okazów będą miały pożądane cechy. Te stworzenia, które według hodowcy nie przejawiały odpowiednich cech nie będą miały dzieci, więc ich geny (według hodowcy gorsze) nie będą przekazane.

Coś takiego dzieje się właściwie na co dzień drogą naturalną, nazywamy to ewolucją. Dlatego słonie z Afryki wyglądają inaczej niż słonie z Indii, a Zięby Darwina zostały Ziębami Darwina. Ale w tym wpisie skupmy się na procesach kształtowanych ręką ludzką.

Porównywanie hodowli do modyfikacji związanych z GMO nie do końca ma sens. Owszem – i w jednym i w drugim wypadku skutkiem jest organizm z bardziej pożądanymi przez nas genami, jednak proces doboru tych genów zachodzi kompletnie inaczej.

Modyfikacje przy pomocy inżynierii genetycznej mają trzy oblicza: 1) zmiana aktywności genu, np. wygaszenie jego aktywności, tj. gen, który do tej pory działał przestaje działać, chociaż wciąż znajduje się w roślinie; 2) dodanie dodatkowej kopii genu; 3) wprowadzenie do organizmu genów innego gatunku. To jak do genu wprowadzić inne geny to inny temat, niemniej jest ciekawy, więc polecam poszukanie informacji na ten temat.

Losowość modyfikacji genów

Warto dodać, że o ile w przypadku hodowli geny, które otrzymuje potomstwo wybranych organizmów są wybierane tak naprawdę losowo. To znaczy, że nawet jeśli ogier i klacz, które zostały wybrane, są silne, zdrowe, mają zdrową sierść i w ogóle są świetne to wciąż mogą wydać na świat źrebca, który będzie słaby i chorowity. Bo geny rodziców do siebie nie do końca pasują, bo uaktywniły się geny dziadków, bo rodzice mieli ukryte geny, które się uaktywniły, bo tak po prostu wyszło. Rządzi tym pewna losowość, tak samo jak ewolucją.

Tymczasem geny dobierane w laboratorium przez naukowców są starannie wyselekcjonowane. Wiadomo za co odpowiada każdy gen, wiadomo czy jest aktywny czy nie, wiadomo jak sprawdzić, czy działa (to się najczęściej robi kolorkami), wreszcie – wiadomo jaki będzie efekt zastosowania wybranego genu w wybranym miejscu.

Więcej – obiekt GMO po zmianach i wyhodowaniu go już ze zmienionym genomem bardzo gruntownie się bada. Robi się to zarówno w celach zdrowotnych, w celu dopuszczenia danej rzeczy do użycia jak i w celach naukowych.

Po co się modyfikuje genetycznie?

We wstępie już wspomniałem, że przyczyn modyfikacji GMO jest naprawdę dużo i wciąż powstają nowe.

Warto wspomnieć o takich przypadkach jak zwierzęta produkujące w swojej krwi, albo mięsie leki na określone choroby. Niesamowitym dla mnie jest hasło: świnie będące dawcami organów dla ludzi. Można by je pisać na murach, nawet bez wyjaśnienia. Szybciej rosnący tuńczyk, banany ze szczepionkami, roślina wykrywająca miny, drzewa absorbujące więcej zanieczyszczeń, koza produkująca białko, z którego można robić pajęczą sieć – to wszystko brzmi jak przykłady z utopii Sci-Fi, a jednak to jest przyszłość naszego świata!

Kilka bardziej znanych przykładów wymaga szerszego omówienia, tak dla obrazu.

Bakłażan lepszy niż pestycydy

Zanim przejdę do pierwszego przykładu muszę zrobić szybki wstęp o pestycydach. Pestycydy to syntetyczne bądź naturalne środki ochrony roślin (ciekawostka – kofeina też jest pestycydem). W skrócie pestycydami opryskuje się dane rośliny dzięki czemu mniej ich jest zjadanych przez robaki, mniej z nich choruje, mniej z nich umiera od słuchania Despacito. Różne pestycydy stosuje się na różne rodzaje zagrożeń. Czasami jednak tych zagrożeń jest dość sporo, więc trzeba zastosować też dość sporo pestycydów. Pestycydy w dużych ilościach są niezdrowe. Na szczęście maksymalne dopuszczalne normy ustalane są bardzo restrykcyjnie – współczynnik bezpieczeństwa wynosi 100. Oznacza to, że jeśli badania wykazują, że maksymalna nieszkodliwa dawka jakiegoś pestycydu wynosi na przykład 1 mg/kg to normy bezpieczeństwa wynoszą wtedy 0,01 mg /kg. To duża różnica. Porównajmy to do ruchu drogowego. Standardowo przy prędkości 120 km/h aby uniknąć zderzenia z poprzedzającym samochodem, konieczne jest zachowanie odstępu 60 m. Jeśli przyjmiemy współczynnik bezpieczeństwa o wartości 100, przy prędkości 120 km/h musimy zachować odstęp 6000 m od do poprzedzającego samochodu.

Jednak pomimo całego bezpieczeństwa związanego ze stosowaniem pestycydów wciąż zdarza się, że przez opryski giną zwierzęta, które szkodnikami nie były, ale dostał się im 'rykoszetem'. Ponadto przy samym procesie opryskiwania ucierpieć mogą rolnicy, szczególnie w krajach trzeciego świata. Same pestycydy jakkolwiek nie byłyby zbawienne dla ludzkości (bez pestycydów problem głodu na świecie byłby znacznie bardziej dotkliwy) to wciąż oddziałują one negatywnie na środowisko. O ile pestycydy i ich stosowanie trzeba ocenić jako dobre i potrzebne o tyle tam gdzie da się je ograniczyć tam warto je ograniczyć.

Ograniczyć pestycydy można właśnie miedzy innymi dzięki roślinom GMO. Przykładem jest bakłażan z Bangladeszu. Tamtejsze bakłażany były atakowane przez całą rzeszę szkodników, co zmuszało rolników (często dzieci) do częstych oprysków. Naukowcy znaleźli bakterię, która produkuje silną toksynę – szkodliwą dla insektów, a dla człowieka mniej szkodliwą niż sól kuchenna. Dzięki technologii modyfikacji genetycznej nowy GMO bakłażan jest odporny na większość zagrażających mu szkodników, a ilość oprysków spadła drastycznie, w niektórych rejonach Bangladeszu nawet do zera.

Złoty Ryż

Drugim przykładem jest słynny już Złoty Ryż. Każdego roku na świecie 500 000 dzieci ślepło z powodu niedoboru witaminy A. Dla wielu z nich później kończy się to śmiercią. Jednak naukowcy z fundacji Rockefellera zauważyli, że dla większości z nich wspólnym składnikiem diety jest ryż. Za pomocą modyfikacji genetycznych wprowadzono do ryżu gen odpowiedzialny za produkcję witaminy A. Dzięki temu zabiegowi wciąż jedząc to samo mieszkańcy ubogich krajów nie ślepną.

Papaja z Hawajów

 Hawaje są obszarem bardzo intensywnych upraw papai. Wszystko szło świetnie, aż pewnego dnia z powodu infekcji wirusem PRSV spalono nie tylko wszystkie sady, sadzonki oraz zapasy zainfekowanej rośliny, ale również dziko rosnące okazy, które miały pecha znaleźć się blisko chorych sadów. Uprawy przeniesiono na inną wyspę, oddaloną o 19 mil (około 30 km). Na początku pomogło – ale po pewnym czasie wirus powrócił. Wydano miliony dolarów na próby wyhodowania odmiany odpornej na wirus PRSV, wszystko na próżno.

Udało się rozwiązać problem właśnie dzięki modyfikacjom genetycznym. W 1991 roku wypuszczono pierwszą odmianę papai odporną na PRSV. Później badano drzewka dalej i uzyskiwano kolejne wersje, lepsze od poprzednich. Warto dodać, że podczas gdy w pewnym momencie 80% areału upraw było pokryte roślinami genetycznie modyfikowanymi pozostałych 20% również zaczęło się mieć lepiej – zwyczajnie wirus nie miał się jak przenosić. Do dzisiaj zdarza się, że niemodyfikowane drzewka otacza się modyfikowanymi, żeby uchronić je przed wirusem.

Niebezpieczeństwa

Wciąż istnieją niebezpieczeństwa związane z GMO, nie wolno udawać, że ich nie ma. Nie wiemy co dokładnie się stanie jeśli modyfikowane rośliny na masową skale zaczną się mieszać genami z ich naturalnymi odpowiednikami. Co prawda jeśli do rośliny został dodany jeden, konkretny gen, np. odpowiadający za wzrost masy o 200% to nie ma powodów bać się, że po połączeniu z niemodyfikowaną rośliną nagle powstanie gen produkujący w roślinie truciznę dla ludzi, niemniej badania wciąż trwają. Warto tutaj dodać, że w większości krajów dba się o to, aby rośliny GMO nie mieszały się z innymi.

Wspomnę tutaj o paszy GMO. Kiedy na paczce mięsa, albo na opakowaniu jajek widzimy napisz 'wolne od GMO' to nie tyle znaczy, że same zwierzęta nie były modyfikowane genetycznie, ale nawet pasza, którą spożywały nie mogła być GMO. Jest to o tyle ciekawe, że geny z paszy nie są w stanie przejść w żaden sposób do genomu zwierzęcia. W ogóle nie da się, a już na pewno nie w taki sposób, modyfikować genomu żyjącego już organizmu. Trzeba by zmieniać każdą jego komórkę. Tymczasem jedzenie w żołądku jest trawione i przemieniane głównie na energię, wyciągane są z niego potrzebne mikroelementy i tak dalej. Najgorsze co mogłoby się stać to modyfikowana pasza mogłaby wywołać u zwierząt jakąś chorobę, a na obecność chorób żywność jest gruntownie badana.

Problemem są jeszcze prawa autorskie otaczające GMO, przede wszystkim w USA, ale w innych krajach również, w tym w Polsce. Niemniej nie jest to problem samego GMO, a raczej dostępu do niego i otoczenia instytucjonalnego, wobec czego nie będę poruszał tego tematu.

Podsumowanie

Ludzi na świecie jest coraz więcej. Coraz więcej też potrzeba żywności, aby ich wyżywić. Możemy zwiększać areały upraw oraz ilość pestycydów, coraz bardziej ingerując w środowisko naturalne. Ale nie jest to przyszłość jakiej życzyłbym naszemu światu, szczególnie, że w końcu miejsca zabraknie. Genetycznie Modyfikowane Organizmy może być bardzo ważnym (bo na pewno nie jedynym) ogniwem rozwiązania tego problemu.

Odpowiadając na pytanie z tytułu: uważam, że organizmy genetycznie modyfikowane są na rękę wszystkim ludziom. I tym żyjącym i tym, którzy dopiero się narodzą.

Owszem, technologia GMO wciąż jest nowa i nie wiemy o niej wszystkiego. Niemniej jestem pewien, że przebadane na dziesiątą stronę genetycznie modyfikowane warzywa będą zdrowsze niż te hodowane zaraz obok ruchliwych ulic, mniej szkodliwe dla środowiska niż te opryskiwane pestycydami, a wreszcie, że już dzisiaj GMO uratowało miliony istnień ludzkich.

Strach bierze się często z niewiedzy. Myślę, że tak jest w tym przypadku. I właśnie w celu walczenia z niewiedzą powstał ten wpis. Jeśli ludzie dowiedzą się chociaż podstawowych informacji o GMO przestaną się go bać, będą mogli podejmować bardziej racjonalne decyzje konsumenckie, a wspierana w ten sposób technologia GMO będzie dokładniej badana przez co będzie jeszcze bardziej bezpieczna, a jej efekty będą jeszcze bardziej spektakularne.

Poniżej wklejam listę źródeł, z których brałem informacje. Zwróćcie uwagę na to, że te źródła mają swoje źródła. Ponadto polecam Waszej uwadze minutę 15:15 filmu Naukowego Bełkotu o GMO (link niżej), gdzie autor mówi o setkach publikacji przemawiającymi za GMO, oraz wymienia organizacje, które swoim autorytetem również wspierają technologię genetycznego modyfikowania organizmów, a są to między innymi WHO, Polska Akademia Nauk, Amerykańskie Stowarzyszenie Nauki Zdrowia, Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne i wiele innych.

Zdjęcia z wpisu są najbardziej adekwatnymi zdjęciami jakie znalazłem w swoich zbiorach. Swoją drogą – muszę się dowiedzieć, czy jest jakaś herbata GMO.


Źródła:

Are GMOs Good or Bad? Genetic Engineering & Our Food https://youtu.be/7TmcXYp8xu4

Cudowny film Uwaga! Naukowy Bełkot o GMO: https://www.youtube.com/watch?v=ZEZRfUqMOGQ

Oficjalna strona Golden Rice Project: http://www.goldenrice.org/

Polityka – o papai z Hawai https://gmo.blog.polityka.pl/2013/08/11/teczowa-papaja/

Prawodawstwo UE wypowiadające się o pozostałościach pestycydów w żywności i paszy: https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=LEGISSUM%3Al21289

StressFree https://stressfree.pl/pestycydy-trucizna-ktora-jemy-co-dzien/

Strona FoodFakty – stąd wziąłem informację o współczynniku bezpieczeństwa. https://www.foodfakty.pl/dopuszczalne-poziomy-pozostalosci-pestycydow-a-bezpieczenstwo-zywnosci

Wojewódzka Stacja Sanitarno – Epidemiologiczna w Krakowie https://wsse.krakow.pl/page/

Zięby Darwina znajdziecie tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=Omm_KaIY6_0

Comments

(0 Comments)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *