Po co powstają nowe książki?

Pewnego razu gdy byłem znacznie młodszy niż teraz przeczytałem, że jakiś tam filozof ze starożytności był ostatnim człowiekiem, który przeczytał wszystko co zostało do jego czasów napisane.

Później usłyszałem legendę, że takim człowiekiem miał być Leinbiz, który zmarł w 1716 roku, ale to uznałem za ciekawą legendę – może to była informacja dotycząca wszystkiego w danej dziedzinie – bo na pewno nie wszystkich książek ogółem.

To się wydaje oczywiste, niemniej doszło do mnie wtedy, że faktycznie – książki żyją dłużej niż ludzie i społeczeństwo je dziedziczy po swoich przodkach. Nawet jeśli ci przodkowie byli z innych cywilizacji. Wobec tego gdzieś tam kiedyś nastąpił albo nastąpi punkt historii, w którym każdy kto będzie chciał przeczytać np. maksymalnie dużo kryminałów, albo maksymalnie dużo dobrej fantastyki – będzie mógł czytać chociażby całe życie non stop, a książek wciąż mu wystarczy.

Więc po co powstają nowe książki?

Nieskromnie muszę przyznać, że nie zastanawiałem się nad tym długo i sprawa wydała się dla mnie od razu oczywista – ale wyważmy otwarte drzwi, bo czemu nie?

Książek naukowych, popularnonaukowych, publicystycznych i podobnych nie ma co opisywać. Tutaj sprawa jest jasna – one są po prostu albo rozwinięciem poprzednich, albo są "na czasie" i publicystyka sprzed 200 lat byłaby ciekawa dla pasjonata historii, ale nie dla odbiorcy do którego została skierowana – np. zwolennika jakiejś opcji politycznej. To się przeterminowało.

Książki fabularne są dużo ciekawsze. Otóż nowe książki powstają dlatego, że są inne niż te, które powstały kiedyś. Banalne, prawda? Ale chodzi o to jak są inne. Najczęściej po prostu opowiadają inne historie w inny sposób. Mogą być kontynuacjami poprzednich książek, mogą do nich nawiązywać, parodiować, coverować (chociaż z książkami rzadko się to robi). I wreszcie – to co mnie przede wszystkim przekonało – nowe książki są dostosowane do współczesnych realiów, czyli mody, oczekiwań czytelników, technologii, zdarzeń historycznych i tak dalej.

I co z tego steku oczywistości wynika? Zawsze jest miejsce na nową książkę. Wyobraźmy sobie jak będzie wyglądało universum Star Wars za 200 lat! Ile będzie książek fanowskich Harrego Pottera? To wszystko tyczy się też filmów, więc chciałbym zobaczyć filmy Disneya z 2218 roku… Tak, to stanowczo jest przyszłość, którą aż chce się nazwać świetlaną.

Ma to związek z tym co pisałem we wpisie o lekturach – TUTAJ, ponieważ nowe książki poruszają współczesne problemy we współczesny sposób.

Na zdjęciu ksiązka "Bajka Polska", która jest jakby napisana pod ten wpis – zawiera bowiem przekrój bajek "od Kadłubka do Herberta" dokładnie odpowiadając na poruszoną w moim wpisie tematykę. Wybrał opracował ją Wacław Woźnowski, Kraków 1992.

Comments

(0 Comments)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *