Własność, państwo i posiadanie

Zwolennicy kapitalizmu zarzekają się, że wszystko działałoby dużo lepiej, gdyby wszystkie środki produkcji były w rękach prywatnych. Zwolennicy 100% socjalizmu chyba siedzą dość cicho, bo nie widziałem nigdzie zbyt wielu poważnie wygłoszonych opinii, że absolutnie wszystkie środki produkcji powinny zostać znacjonalizowane, za to często się mówi o upaństwowieniu poszczególnych firm czy branż.

Nie będziemy dzisiaj zastanawiać się kto ma rację. Za to zastanowimy się co to znaczy "w rękach prywatnych" albo "upaństwowione" – czy zawsze są to antonimy? Uważam, że nie da się tego określić tak prosto jakby się wydawało.

Wypada podać definicje

Ludwig von Mises, którego jestem szczerym apologetą, definiuje socjalizm jako "państwową własność środków produkcji1" a kapitalizm jako "prywatną własność środków produkcji2". I tam jest "całe" a nie "w większości, przeważająco itp.". Dodatkowo Mises pisze wyraźnie, że nie ma czegoś takiego jak "trzecia droga", która łączyłaby cechy socjalizmu  kapitalizmu. To co się teraz dzieje w dzisiejszych czasach Mises prawdopodobnie określiłby jako kapitalizm z elementami państwowego interwencjonizmu, czy jakoś tak. Niemniej nie jest to socjalizm.

Własność… czyli?

Zostawmy na razie to co powiedziałby Mises. Zwróćmy uwagę na jeden konkretny aspekt sprawy – co to znaczy 'własność'? Niezastąpiony słownik języka polskiego PWN podaje jedną intersującą dla nas definicję:

Prawo do rozporządzania rzeczą z wyłączeniem innych osób, w granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego3

Ta definicja nam nie bardzo pomaga – jeżeli w ustawie zostanie zapisane, że "własnością prywatną można rozporządzać tylko w celu spełnienia woli organu centralnego" to zgodnie z definicją PWN to dalej będzie własność prywatna – w rozumieniu ekonomicznym nie bardzo.

I znowu przychodzi nam z pomocą Mises, który wyraźnie zaznacza, że aby zaistniał socjalizm nie liczy się własność stwierdzana dokumentami, tylko ta faktyczna4. To ma związek z innym rozumieniem terminu "własność" w prawie i w naukach ekonomicznych. W naukach prawnych mamy "prawo do rzeczy", tj. możemy ją zniszczyć, sprzedać, zużyć, zakopać na gorsze czasy itd. Mamy do tego prawo, duch porządku społecznego jest wtedy po naszej stronie. Kiedy złodziej ukradnie nam telefon – wciąż mamy do tego telefonu prawo własności, złodziej odebrał nam możliwość do dysponowania własnością, a nie prawo do tego. To co bardziej interesowałoby ekonomistę to byłoby 'posiadanie'. Kodeks Cywilny mówi: 

Posiadaczem rzeczy jest zarówno ten, kto nią faktycznie włada jak właściciel (posiadacz samoistny), jak i ten, kto nią faktycznie włada jak użytkownik, zastawnik, najemca, dzierżawca lub mający inne prawo, z którym łączy się określone władztwo nad cudzą rzeczą (posiadacz zależny).

Czyli – posiadanie nie równa się własności. Jak masz do czegoś prawo własności to możesz zrobić z tym co chcesz w świetle prawa, a jak coś posiadasz to możesz zrobić z tym co chcesz w świecie realnym. Przykład – jeżeli mam prawo do 5 zł które Ty masz w kieszeni (posiadasz) to nie masz prawa kupić za nie Hot Doga. Niemniej to Ty będziesz miał Hot Doga, a ja tylko prawo.

Wracając do tematu – jeżeli państwo powie Ci, że masz prawo robić ze swoją własnością wszystko co chcesz, ale teraz akurat ono samo robi z nią co tylko chce to cóż… Moralnie wygrałeś, ale to by było tyle ze zwycięstw.

Własność w ekonomii znaczy więc…

…że liczy się ten, kto może rozporządzać, sprzedawać, zużywać, niszczyć, przemalować na pomarańczowo. No właśnie – czyli jesteśmy właścicielami, jeżeli możemy zrobić co chcemy z naszymi rzeczami, tak? (nie liczymy do tego agresji).

W takim razie czy przedsiębiorca posiadający 100% udziałów w swojej firmie jest jej właścicielem? Do czego zmierzam cały czas – czy można powiedzieć, że firma X jest całkowicie prywatna, jeżeli:

  • 23% z wpływów ze sprzedaży określonych produktów MUSI wysłać do US (tzw. VAT)
  • 18%/19% (albo inne wersje) swojego dochodu (ew. przychodu) MUSI wysłać do US
  • X% kwoty jaką wydaje na pracownika MUSI wysłać do ZUS i US (itp.)
  • Nie może inwestować swojego kapitału w każdą branżę jaką uzna za stosowną

I tak dalej. Proszę nie odebrać mojego wpisu jako manifest anarchistyczny – mimo wszystko cieszę się, że w obecnym społeczeństwie nie można sprzedawać szałwii wieszczej jako leku obok ibuprofenu. Twierdzę, że granica między "prywatne" i "państwowe" jest znacznie bardziej płynna niż chcieliby księgowi z US.

Moje pieniądze!

Czy moje pieniądze są moje? Ogółem tak – mogę je sprzedać (czyli kupić za nie coś), mogę je schować w ziemi, wpłacić do banku, zniszczyćale nie mogę na przykład dać komuś dużej kwoty bez zgłaszania tego nigdzie i bez płacenia określonych pieniędzy kary… tj. podatku za darowiznę. Podobnie nie mogę ich legalnie zarobić bez płacenia szeregu składek i podatków, o czym pisałem wyżej ze strony przedsiębiorcy.

Wreszcie – Polski Nowy Złoty jest prawnym środkiem płatniczym w Polsce. Czyli jeżeli pożyczę komuś tonę węgla i umówimy się, że on odda mi inną tonę węgla np. za rok – to on może mi wcisnąć 850 zł i odejść zadowolony, nawet jeśli ja chcę mój węgiel. I dzieje się tak również wtedy kiedy mam bardzo dobre powody do nie przyjmowania PLN – bo wyjeżdżam na zawsze, bo szaleje inflacja, bo nie lubię wizerunków polskich władców – mam przyjąć, inaczej to ja odpowiadam prawnie.

Podsumowując

Nie jest tak, że mamy całkowity kapitalizm. Nie jest też tak, że mamy całkowity socjalizm. Nie da się też policzyć % udziału państwa w gospodarce jak robią niektórzy – bo przebiega to po granicach płynnych. Określanie czegoś takiego względem formalnych dokumentów wykorzystujących definicje prawne mija się całkowicie z celem. 

I znowu ludzkie działanie wymyka się spod kontroli liczb i statystyki.

 

1 Konkretnie chodzi o "jedną wolę", która nie musi być państwowa, ale na potrzeby wpisu takie uproszczenie niczemu nie szkodzi. Ludzkie Działanie 2011, Str. 589-590.
  W "Socjalizmie" (wyd. z 2009) Mises pisze, że "Socjalizm to przeniesienie środków produkcji z własności prywatnej na własność zorganizowanego społeczeństwa, czyli państwa" (str. 48) albo "Istotą socjalizmu jest wykorzystanie wszystkich środków produkcji jedynie przez zorganizowaną społeczność" (str. 188). Na jedno wychodzi, przynajmniej dla naszych rozważań.
2 Albo "system wolnej przedsiębiorczości" (Ibidem 199), albo "gospodarką rynkową" (Ibidem 224).
3 Mogłoby być lepiej, no ale okej.  https://sjp.pwn.pl/szukaj/W%C5%82asno%C5%9B%C4%87.html. W sumie Kodeks Cywilny jest z tą definicją paralelny. Swoją drogą bawi mnie to jak zaczyna się księga druga tekstu ujednoliconego KC, dostępna tutaj: http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19640160093/U/D19640093Lj.pdf
4 Znowu "Socjalizm" str. 48. 
No właśnie – mogę je zniszczyć? Na kilku forach znalazłem burze o to – artykuł 310  Kodeksu Karnego (o podrabianiu pieniędzy) nie określa tego jednoznacznie, podobnie jak artykuł 69 (o niszczeniu symboli państwowych). Jak znacie odpowiedź to dajcie mi znać! Może jakieś orzecznictwo…

Comments

(0 Comments)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *